piątek, 15 lutego 2013

Nowy blog

Przenoszę się. Inny blog o innej nazwie, ale w tej samej witrynie. Oczywiście wszystkie notki stąd wędrują razem ze mną ^^
Tu macie link:
http://psychopathic-night.blogspot.com/
Blog w ciągłej budowie, na razie jest tak tylko yaoi, ale z czasem pojawią się też opowiadania innych gatunków ;)
Tak więc - przenoście się razem ze mną~ xD

Forever

Tak, tak, wiem. Notka miała być wczoraj, ale tak wyszło, że nie wstawiłam. Gomen x'D
No, ale jest dzisiaj i się cieszcie, bo miałam jej w ogóle nie wstawiać ( nie czuję się ostatnio na siłach :"D ).
Paring: żaden konkretny, wybierzcie sobie jaki chcecie xD
Ostrzeżenia: śmierć bohatera
Gatunek: angst, straszny smut xD
Notka: napisane pod wpływem nudy na matmie. Od razu też ostrzegam, że nocia jest krótka, ale postaram się to jakoś zrekompensować C:

  ,,Wynoś się" - te słowa dźwięczały mi w głowie, nie dopuszczając do niej żadnej innej myśli. Niby tylko słowa, a jak bardzo bolą, wypowiedziane przez ukochaną osobę.
  Byliśmy razem ponad trzy lata. Ponad trzy piękne lata. Chciałem, aby te chwile spędzone razem trwały wiecznie. Przeliczyłem się widocznie. Dlaczego mi to zrobił? Nie kochał mnie? Traktował mnie jak zastępstwo za kogoś innego?
  Boli, tak bardzo boli. I nie jest to ból fizyczny, tylko psychiczny. Jest coraz gorzej. Ze mną. Osoba, którą kochałem nad życie nie chce mieć ze mną nic wspólnego. A ja? Wciąż go kocham. Wciąż jego piękna twarz zaprząta mój umysł. Nie potrafię tak po prostu zapomnieć. O nim, o wszystkich chwilach spędzonych razem z nim.
  Gdzie zamieszkam? Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Nic mnie nie obchodzi. Wszystko straciło swój sens, wartość. Stojąc nad urwiskiem wielokrotnie rozważałem samobójstwo. I w końcu zdecydowałem. Stworzyłem w głowie prosty schemat: pociąć się, żeby moja śmierć była pewna, a następnie skoczyć.
  Spojrzałem w dół urwiska, a następnie na żyletkę, Jeden powolny ruch. Nigdzie mi się nie spieszy. Kolejny. Nie mam nikogo. Jeszcze kilka... Czerwona krew spływająca po ręku strumieniami skapywała na trawę, gdzie mozolnie wsiąkała w suchą ziemię. Zachwiałem się. ,,Jeszcze nie" - wykonałem kolejne cięcie. Głębsze od poprzednich, kończące wszystko, co zacząłem.
  Żyletka wysunęła mi się spomiędzy palców. Oczy zalały czernią. Chwilę czułem jak spadam. A potem nic.
  Pustka.

sobota, 2 lutego 2013

Gomen...~

Przepraaaszam, że tak długo nie wstawiam notek, ale po prostu... no... nie chce mi się. Tak, tak. Nie chce mi się, najnormalniej w świecie ogarnął mnie leń, przyznaję bez bicia q-q
Tak więc, mimo rozpoczynającego się 2 tygodnia ferii i mojej powoli mijającej choroby - nowa notka pojawi się jakoś na walentynki C:
A jak na razie, tym, co dopiero zaczynają, kończą, lub dopiero zaczną ferie - miłego wypoczynku ^ ^